
Wrocław ma już wkrótce urosnąć w górę. Ma być ślicznie jak na Manhatanie. Cieszą się wszyscy, jarają sie przyszłą wielkością i zamaszystością. Będziemy nowocześni, szybsi i pewnie jeszcze bogatsi. Zaraz, zaraz... od kiedy to niby wszyscy korzystają na takich nowinkach? Kto skorzysta na nowych centrach handlowych, bankowych, apartamentowacach, loftach, zimnych szklanych budynkach rodem z "Jetsonów"?
Ani nie będą to pracownicy branży budowlanej i geodezji, bo większość planowanych budów do tej pory nie ruszyła, a te, które trwają, proponują niezwykle niekorzystne warunki zarówno dla firm podwykonawczych, jak i dla pracowników fizycznych, których najbardziej dotykają opóźnienia w dostawie materiałów budowalnych na teren budowy (muszą wtedy pracować dłużej, czasami do późnej nocy, a jest to na tyle nagminne, że ilość nadgodzin kilkakrotnie przekracza ustawowy limit), opóźnienia w wypłatach (także normalka na budowach) oraz przyjęty już od dawna zwyczaj wypłaty w wysokości najniższej krajowej + kaska w kopercie (łącznie daje to, powiedzmy, wystarczającą sumkę, ale czy także na emerytury?).
Nie będą to też zwykli ludzie. Żaden inwestor nie wspomniał do tej pory, że chce wybudować TANIE mieszkania. Będą dysponować jedynie TAŃSZYMI od tych, które są przeznaczone dla bogaczy. Bogacze będą mieć zatem promenady z subtelnym zapaszkiem smażonej ryby, niby-ciche, niby-milutkie ogrodzone osiedla na przedmieściach, do których nie ma normalnego dojazdu komunikacją miejską, a drogi przypominają ser szwajcarski. Warto dodać też, że niektórzy nie mają do tej pory kanalizacji lub jest ona wadliwa. Lecz wszystko to nie dorówna i tak warunków, w jakich do tej pory żyją nieco biedniejsi. Budynki na śródmieściu walą się ludziom na głowy (dosłownie!), mieszkańcy żyją w niepewności, czy zaraz z powodu nieszczelnej instalacji nie wybuchnie mieszkanie sąsiada, a znudzone i pozbawione perspektyw dzieciaki nie podpalą kolejnej kamienicy lub, co gorsza, bezdomnego śpiącego w komórce na klatce schodowej. Oczywiście są tacy, którzy sądzą, że powinno się ich wrzucić do kontenerów, bo to pewnie sami niechluje i lenie na socjalu, którzy domagają się tylko nie dając nic w zamian, wychowują swoje dzieci na chuliganów, sami są alkoholikami, więc nie zasługuja nawet i na to. Dla takich ludzi idealnym planem wydaje się plan rewitalizacji Nadodrza. Będą sobie mogli wówczas wykupić wspaniałe mieszkanie z antresolą w świeżo odremontowanej kamienicy. Ceny takiego mieszkania będą powalające, a oczywiste jest tu także to, że nie będzie tam wtedy miejsca dla biedniejszych. Nie mówię o tych, których ledwo stać na krupnik, ale także o takich, jak większość z nas - wciąż coraz biedniejszych, coraz bardziej zdesperowanych bezsensownym poszukiwaniem pracy lub kontynuacją studiów, które wyprodukują nowe rzesze bezrobotnych. We Wrocławiu eksmisje na wielką skalę jeszcze nie są obecne tak, jak to już się działo i dzieje dalej w Warszawie, czy w Krakowie. Nie trzeba być jednak Nostradamusem, by przewidzieć, że jesteśmy tego coraz bliżsi. Przewiduje się wyburzenie oficyn (dalsze ich istnienie byłoby niezgodne z prawem UE - jeśli się nie mylę), wybudowanie nowych budynków na Ołbinie i Trójkącie (centrów biznesu, handlu zamkniętych w szklanych akwariach z klimą). Na Nadodrzu ma powstać swoisty skansen nawiązujący do dawnego traktu handlowego. Obok kolejnych oddziałów banków, hoteli, delikatesów.
Nie pomyślano też o coraz bardziej poszkodowanych chorych, którzy korzystają z usług publicznych szpitali. Nie dość, że budynki szpitalne także się walą ludziom na głowę, to likwiduje się szpitale, przekształca, tnie się wydatki na opiekę zdrowotną, pensje służby medycznej są wciąż na niezbyt wysokim poziomie. W tej sytuacji nikt nie pomyślał o wybudowaniu dobrego nowego szpitalu, przychodni, które będą w stanie rozładować roczne kolejki do rozlicznych zabiegów medycznych. Można sobie natomiast wyobrazić prywatną przychodnię, płatne usługi, na które będzie stać jeszcze mniej osób, niż teraz. Nie jest bzdurą twierdzenie, że ludzie już wkrótce zaczną umierać na ulicach. Oni już umierają, tylko nie na ulicach, ale często w zatłoczonych szpitalach, a slogan "rodzić po ludzku" jest wciąż pustym sloganem, o czym przekonują się na co dzień ciężarne kobiety.
Aż nie chce mi się wierzyć... nie, to niemożliwe! Czyżby nam, zwykłym ludziom pozostało jedynie patrzenie przez szybę cukierni na słodkie ciasteczka jak w znanym dowcipie o Żydach? Czyżby na nowym budownictwie skorzystali jedynie bogaci fani piłki nożnej!?
answer
Very oft students want to search for just some thought connected with essay writer. Hence, I will recommend to utilize the support of the essay writing services. Moreover, that is real to use some blocks from the this good post page.